2006 I II III IV V VI VII VIII IX X XI


Kari
heather-heroin
deadman



photoblog






2006-11-04 10:56:02

przebudzenie


Spadała.
Piękna Anielica o kruczoczarnych akrzydłach. Zaledwie chwila, dla niej wieczność. Mijała życie. Przeżywane obrazy stawały się przeszłością. Jak ilustracje na kartach księgi, które przekładasz jedna po drugiej. Do każdej możesz wrócić, lecz ich nie zmienisz. Zawsze będą zerkały takim samym okiem, ale... to Ty możesz na nie spojrzeć inaczej. Anielica z hukiem uderzyła o ziemię. Bolało. Ale to był dobry ból. Ból rozchodzący się przedziwną rozkoszą po całym ciele. Ostrożnie otworzyła oczy. Miękkim, głębokim, choć wciąż tak niepewnym spojrzeniem obdarzyła świat. Nowy świat. Świat, którego jeszcze nie znała. Przeraziła się. To co dostrzegła, nie dodało jej otuchy. Wszystko spowite w mroku. Gęstym mroku jej strachu, jej lęku. Taka mała w ogromie otaczajacej pustki. Pustki? Zaczęła przypatrywać się uważniej. Z ciemności nieśmiało wyłaniały się rozedrgane kształty. Z każdą chwilą widziała jaśniej, wyraźniej. Nie bała się, ufała. To było Dobro. Otworzyła duszę. Chłonęła nieznane uczucie spokoju, bezpieczeństwa. Pozwalała, by wniknęło w nią głęboko, jednocześnie oddając siebie. Już nie była: ona i świat. To świat był nią, a ona światem. Z delikatnym uśmiechem przymrużyła oczy. Nie była sama. Teraz już wiedziała. To On podtrzymywał nikły wewnętrzny płomyczek. Uważając, by go nie zdusić, rozniecał coraz bardziej. Był przy niej, gdy zaczynała czuć. Coraz jaśniej, głębiej, mocniej. Dwie dusze złączone w jedną. Dwa istnienia splecione magiczną siłą.
Upadły Anioł uwierzył.
Uwierzył w Miłość.











dla mojego Kochania
inuś
skomentuj (1)






2006-08-27 22:14:22

"Mdłe płomyki obłędu trawki Rosną do mózgu i mózg krwawi"



Leży. W ciemnościach gęstych od głośnego szlochu. Zwiniętym w kłębek ciałem wstrząca płacz. Niepohamowany, rozdzierający. Tuli misia, do białości rozedrganych dłoni. Przed oczyma obrazy z przeszłości. Zaciska powieki, nie pomaga. Zapala światło, mrok gęstnieje.


Spada... do swojego wnętrza. Najeżonego kolcami żalu.



Rocznica. Jakże gorzka. Nienawidzę.





Śmierć poznajemy nie umierając lecz żyjąc.


inuś
skomentuj (2)






2006-07-28 16:06:33

... samotnośc...




Wtuleni leżą na łóżku. Ona słyszy miarowe bicie Jego serca. Czuje uspakajający oddech muskający włosy, rękę delikatnie głaszczącą Jej spragnione dotyku ciało. Nie pozostaje obojętna. Odwdzięcza się spokojną wędrówką dłoni. Tak wyraźnie czuje Go pod palcami.
- Zakochujesz sie we mnie.
- ...
- Musimy to przerwac.
- Musimy czy chcesz?
- Musimy to przerwac. Angażujesz się. A mi się to podoba. Jestem sadystą.
- A ja masochistką?
- Byc może.
Pierszy pocałunek, drugi... Musimy to przerwac, tak powiedziałeś, to przerwijmy teraz, pomyslała Ona i z łagodnym usmiechem na twarzy oddawała pocałunki.
Oboje nie potrafili beznamietnie siedziec ramię w ramię i oglądac film. Nie potrafili czy nie chcieli? Ona nie chciała, zawsze pragnęła czegoś więcej. A On? Któż to moze wiedziec, jeśli On sam nie wie... Bo nie wie. Tylko... dlaczego zaczyna całowac, pieścic... przecież Ona dobrze wie, że nigdy nie bedą razem. Powiedział Jej to. To dlaczego nie zostawi Jej w spokoju? Nie. Ona tego nie chce. Nie chce spokoju. Cieszy sie każdą chwilą spedzoną z Nim. Napawa się każdym muśnięciem, zapachem Jego skóry. Lubi czuc Jego wzrok na sobie, gdy przyglada się Jej ciału wyginającemu sie pod wpływem cudownych pieszczot. Uwielbia się z nim drażnic, by potem doprowadzic Go do rozkoszy. Czas tak szybko ucieka... Wstaje nowy dzień. Ona już tęskni. Tęskni, chociaż On jeszcze tu jest. Śpi przytulony. Jest tak miło, tak cudownie, tak smutno.
Wspólne śniadanie. Poranne pogaduszki. Uśmiechy na do widzenia. Zostaje sama. Wszędzie Go pełno. Wciąż czuje Jego zapach, dotyk. Widzi Go w każdym meblu, w każdym przedmiocie w Jej pokoju, łazience... Sprząta, zmywa. Jeszcze do Niej nie dotarło. Jest sama. Nie wie czym się zając. Oglada film. Komedię. Wybucha płaczem. Głośnym, rozdzierającym duszę. Płacze tak, jak płaczą ludzie, którym pokazano czym jest szczęście, ale im go nie dano.
Czy lepiej nie wiedziec czym jest szczęście i życ sobie spokojniutko? Czy zaznac go choc przez chwilę, by później konac w agonii serca przepełnionego bezmiarem smutku mając irracjonalną nadzieję, że może kiedyś... znowu... nadejdzie taka chwila... Chwila dla której warto życ.




inuś
skomentuj (1)






2006-07-26 18:35:34

"Bowiem boli. Nie przestanie i janie przestanę. Bo nakręcam się.I przeciwbóle gromadzę na później."




Kochaj mnie i pozwól się kochac


albo....



znajdź kogoś i zabij moje uczucie



Nie mam siły życ płonną nadzieją.




M. proszę...




inuś
skomentuj (1)






2006-07-21 11:24:55

"Zamieszkujący poza granicami widma Póki ich mnie wiadoma pobudka nie wygna"


I jak ja miałam jej to powiedzieć? No jak? Ja dopiero uczę się o tym mówić. Choć troszkę... I to jeszcze przed ich wyjazdem... Coś takiego. Cholera jasna. Życie ma naprawdę popierdolone poczucie humoru.

Dziś moja mama zobaczyła bliznę. Dużą bliznę. Na nadgarstku. Proste długie głębokie cięcie wzdłuż... Na szczęście nie wystarczająco głębokie.
Chciała zobaczyć z bliska... sprawdzić, czy to faktycznie stara blizna. Nie pokazałam. Nie mogłam! Z trudem powstrzymywałam łzy. Tak bardzo chciałam jej powiedzieć. Wszystko. Tak bardzo. a nie potrafiłam wydusić ani słowa. Uciekłam do swojego pokoju. Wolno wolniutko jak na zwolnionym filmie. Płakałam. Dawno tak nie płakałam. Przyszła do mnie. Ja wiem. Bardzo się martwi. Bardzo. Rozpłakałam się jeszcze bardziej. Całą sobą. Nie wiedziała jak mnie uspokoić. Pytała dlaczego tak płaczę. Czy chodzi o bliznę? udało mi sie jedynie wyszeptać, że chodzi o powód... o to dlaczego to zrobiłam. Nic więcej nie potrafiłam. A tak chciałam.... Spytała, czy nie chcę o tym mówić. Powiedziałam, że nie... Ale to nieprawda! Ja chcę! Tylko nie potrafię.... nie umiem....
Oni jutro wyjeżdżają. Zostaję sama. Ja wiem, że boi się teraz zostawić mnie samą... Jak mam ją upokoić...
Gdyby nie ten pieprzony telefon nic by dzisiaj sie nie wydarzyło. Winię telefon? Nie, winię tego gnoja! Teraz już potrafię go winić. Choć sama też wciąż czuję się winna. Bardzo.
Dlaczego?
Dlaczego nie mogę poprostu żyć?



inuś
skomentuj (0)






2006-06-28 00:00:25

"oszukując rajem niespełnionych marzeń..."


No i co?
No i nic......
Jaki ten świat zabawny...
Dobrze. Przecież i tak wiedziałam. Lepiej. Bo ulżyło. Chyba nie jestem normalna. Łatwiej jest być samą. Nie ma tego irracjonalnego strachu. Dobrze. Tylko...cholernie przykro. Smutno. Mam ochotę złamać obietnicę. Nie po to, żeby zrobić na złość. Bo niby komu? sobie? Kari, Aleks, dziękuje, że mogłam dziś z Wami posiedzieć. Wam też obiecałam. I to mnie powstrzymało. Ale nie wiem czy wytrwam. Nic już nie wiem.
Nie. Coś wiem. Wiem, że słowa potrafią strasznie ranić. Zwłaszcza, jeśli mijają się z prawdą. A może w danej chwili to była prawda? Narkoman, gdy mówi, że już nigdy nie weźmie, mówi prawdę, bo wierzy, że nie weźmie, mówi prawdę, nawet jeśli za 5 minut znowu sobie właduje... Ale... Miś, nie szafuj tak słowami. Wolałabym tego wszystkiego nie słyszeć. A pamiętam każde słowo. Boli. Tak strasznie. A wiesz co najbardziej? Nie to, że mówiłeś, że chciałbyś, żebym z Tobą zamieszkała, nie to, że mówiłeś, że mnie kochasz. Też boli. Bardzo. ale bardziej to jedno zdanie pod Underem. Nie przytoczę tego tutaj. Nie wiem, czy pamiętasz... Ja aż za bardzo. I co? Teraz to wszytsko jest nieważne? A czy wogóle było ważne? Tylko... kto chciał? no kto chciał to wszystko zacząć? Przecież nie ja. Doskonale o tym wiesz, że nie chcialam próbowac. Ale dałam się namówić. A potem.. zaczęłam się zakochiwać wiesz? I wierzyłam w to co mówiłeś... Mimo, iż życie już nie raz próbowało mi uśmiadomić, że nie można. Wiem, że już kiedyś to mówiłam: Już nigdy więcej nie chcę z nikim być. A jeśli już tak się zdarzy, że jednak będę, to nigdy nie powiem "kocham". Nie chciałabym, żeby ktokolwiek ,jeśli coś by nie wyszło, czuł się tak jak ja teraz. "kochanie" nie polega na mówieniu. Ważne są czyny. A słowa... czasem, wypowiedziane tracą na znaczeniu. Kiedy to było? 3,4 dni temu. Powiedziałes, że ja jeszcze muszę się nauczyć kochać. A Ty co? uważasz, że umiesz? Jesli to tak wygląda, to ja nie chcę się "nauczyc".Pieprzone 3 dni! Pamiętasz naszą rozmowę? Po co mi mówiłeś... to wszystko o... po co? Dlaczego do cholery? skoro już wtedy, napewno juz wtedy... brak słów.
Już prawie wakacje. Znowu będę mogła zaczerpnąć powietrza i poprostu być.
A swoją drogą to ja chyba wróżką zostanę. I zacznę wierzyć moim snom.
Nie mam siły pisać. Tak trudno zebrać mysli.
Nie pozwoliłes mi pokazać siebie. Ja dopiero zaczęłam wyłazić ze skorupki.
Już nie chcę nawet nosa w niej wyściubić.
Mam nadzieję, że znajdziesz to czego szukasz. Za bardzo zalezy mi na Twoim szczęściu.
inuś
skomentuj (1)






2006-06-15 22:57:38

"I poruszają się po scieżkach Wydeptanych przez Twoje sny"


Smutno... przeraźliwie... dlaczego? Gdybym wiedziała, nie byłoby aż tak ciężko... Co jest ze mną nie tak? zamiast robić pracę, którą muszę oddać jutro, bo inaczej nie będę dopuszczona do egzaminu, nie robię nic. Nie, coś robię, próbuję powstrzymać się od płaczu. Dlatego piszę. Piszę również dlatego, żeby nie sięgnąć po żyletkę. Znowu. Koszmar. W mojej głowie? Chore... Przytulisz? Przytul... proszę.... wiem... ja wiem, masz prawo się bawić, nie mam za złe, że czasem się upijesz, przecież ja też, czasem. Tylko, że wtedy... jesteś tak daleko. Mimo, że jesteś obok. Nie, to nie tak. Wtedy, kiedy nie jestem w tak dziwacznym nastroju jak teraz, to mi to wcale a wcale nie przeszkadza, hmm teraz też nie moge powiedzieć, że przeszkadza. Tylko, że... ja też czasem potrzebuję dobrego duszka, który poprostu mnie przytuli. Teraz tego potrzebuję.... ale... niemożliwe.

Nie ma dnia, w którym nie spojrzałabym na nadgarstek. Nie ma dnia, w którym nie stanęłoby mi przed oczami wspomnienie, które chciałabym wykasować z pamięci. Które przypomina mi, że jestem nikim. Nikim? Czymś gorszym niż nikt. Nienawidzę. Siebie. Mogłam przewidzieć. Mogłam nie pójść. Mogłam nie pić. Mogłam uciec. Mogłam? więc sama jestem sobie winna. Jedna chwila. Cały świat się wali. Użalam się? widocznie tylko do tego się nadaję.

Bliskość mnie przeraża. Przepraszam. Chcę być blisko. Bardzo chcę.


Muszę wziąć się w gaść. wyłączyć myślenie. Poraz kolejny. Zrobić to co muszę. Nawet kosztem czerwonych kreseczek, jesli to jedyny sposób. Gówniarski sposób godny pożałowania. Nie znam innego.



kap... kap... kap...

ulatują wspomnienia...

kap... kap... kap...

ciepło zapomnienia...

ciemną stróżką rozlewa się po duszy



mój anioł stróż?
któż to taki?


inuś
skomentuj (3)




            Design by ER, artwork by A. von Holdt